GeekGamer.pl

Piszemy o tym co nas kręci w sposób jaki nam odpowiada…

Gry

Far Cry 5, czyli fanatyczne zamieszanie w Montanie

Kolejny numerek przy znanym chyba wszystkim tytule powinien oznaczać coś nowego, albo przynajmniej – odświeżonego. Jak wiemy z doświadczenia, nie zawsze tak jest, czego świetnym przykładem są dwie poprzednie części Far Cry’a. Po świetnej trójce oraz będącej jej nie do końca udaną kalką czwórce, przyszedł czas na Far Cry 5. Jaki produkt tym razem przygotował dla nas Ubisoft? Czy dostaniemy coś więcej? Być może właśnie moje kilka zdań dostarczy Wam odpowiedzi na te kluczowe pytania. 

Tym razem dane jest nam wcielić się w agenta FBI, który zostaje wysłany na jedną ze swoich pierwszych misji. Razem z naszą drużyną dostajemy misję aresztowania przywódcy gwałtownie rozwijającej się sekty – Joseph’a Seed’a. Lądujemy helikopterem w środku uzbrojonej po zęby zgrai fanatyków, wchodzimy do kościoła, w którym właśnie przebywa ,,góru”, pokazujemy nakaz, zakuwamy jegomościa w kajdanki i wychodzimy jakby nigdy nic. Brzmi co najmniej głupio, ale tak to właśnie wygląda… Przynajmniej z początku, ponieważ za chwile jesteśmy atakowani przez fanatyków i prawie cały nasz zespół przepada. Teraz jesteśmy tylko my. Na naszych barkach spoczywa odpowiedzialność oswobodzenia niewinnych, zorganizowania ruchu oporu oraz zażegnania szaleństwa wywoływanego przez Joseph’a Seed’a.

Chyba gdzieś już to słyszeliśmy… Ten scenariusz obecny był w poprzednich częściach serii i w tej również będziemy pełnić rolę swego rodzaju ,,wybrańca”, którego zadaniem jest uratowanie świata od okrutnego tyrana. Wydaje mi się, że ten schemat został wpisany w serię, jaką jest Far Cry i chyba może z nią pozostać na dłużej, zatem jeżeli szukacie czegoś innego, to źle trafiliście. Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, żeby ten scenariusz był zły, lecz chciałem tylko zaznaczyć, że droga, którą będzie przebywał nasz bohater jest bardzo podobna do tej, którą szedł już Ajay Ghale w czwórce

Piękna i dzika Montana

Akcja gry toczy się w Montanie, w hrabstwie zwanym Hope County. Region ten nie jest bardzo zróżnicowany pod względem terenu. Naszą drogę głównie będą przecinać strome góry, gęste lasy, oraz potoki i rzeki. Rzadko natkniemy się na pola czy łąki. Ze względu na urodzaj Hope County, nie będzie nam dane odwiedzić dużych miast, lecz jedynie małe wsie, gospodarstwa czy opuszczone stacje benzynowe. 

Aby szybciej móc dostać się do naszego celu, będziemy mogli, podobnie jak w poprzednich częściach, używać quadów, skuterów wodnych, łodzi, samochodów (w tym charakterystycznych dla USA muscle car’ów) oraz, co jest nowością – samolotów czy helikopterów. W radiach  pojazdów przygrywać nam będzie głównie muzyka country, która tylko dodaje klimatu podczas odkrywania Montany.

My, my, my, ale tak właściwie to kto?

Dla odmiany, w Far Cry 5, dane nam będzie zadecydować, jak ma wyglądać nasza postać. Mamy możliwość wybrania płci, koloru skóry, kształtu twarzy, fryzury oraz ubioru naszego bohatera. Dla nas, w trybie jednoosobowym, nie będzie to miało praktycznie żadnego znaczenia, ponieważ i tak gramy z perspektywy pierwszej osoby i nie widzimy nic poza naszymi rękami. Warto dodać, że w FC5 nasz bohater jest niemy, co dla mnie przynajmniej, jest dużym plusem, ponieważ w poprzednich częściach kwestie wypowiadane przez nasze postaci były kompletnie pozbawione emocji, energii – po prostu nijakie. Dzięki temu prostemu zabiegowi o wiele łatwiej jest nam się wcielić w bohatera i wejść w interakcje z NPC.

Wspomniałem, że wygląd nie ma znaczenia w grze jednoosobowej, ale gdy tylko zaznaczymy odpowiednią opcję, do naszej sesji może dołączyć gracz, który będzie mógł zobaczyć jak wygląda nasza postać i w co aktualnie jest ubrana.

Strzelaj, zdobywaj i… rozwijaj się!

Far Cry® 5_20180327003752

Rozwój naszej postaci opiera się o klasyczne drzewko umiejętności, w którym możemy wykupywać różne zdolności, które zostały podzielone na 5 kategorii: surwiwalistęrenegatazabójcępreppersa oraz przywódcę. Różnicą w piątce jest sposób zdobywania punktów umiejętności, ponieważ nie są one zależne od poziomu doświadczenia naszej postaci, tylko od aktywności, jakie wykonujemy w grze – wyzwań. Na przykład, za zabicie dwudziestu przeciwników dowolnym lekkim karabinem maszynowym, otrzymamy 3 takie punkty. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, które zmusza gracza do obcowania z grą i próbowania wszystkiego. W FC5 nie będziemy już zabijać zwierząt, aby potem z ich skóry wykonać kaburę na broń, ponieważ tutaj wystarczy kilka punktów umiejętności do wykupienia tej opcji. Oczywiście dalej mamy możliwość polowania na dzikie zwierzęta, ale tym razem głównie dla pieniędzy, których niestety bardzo brakuje (a przynajmniej na początku).

A sama rozgrywka…

Nie zmieniła się zbytnio. W nowej odsłonie dostajemy stare i dalej toporne sterowanie (do przyzwyczajenia co prawda, ale nadal), sztampowe misje polegające na odbijaniu posterunków, czy ratowaniu zakładników. Sztuczna inteligencja pozostawia dużo do życzenia. Przeciwnicy raz nie widzą nas z odległości 2 metrów, a z kolei innym razem, zanim my ich dobrze dostrzeżemy, są w stanie znikąd pojawić się w helikopterze i celować jak najlepsi snajperzy.

Pole naszej gry zostało podzielone na trzy kontrolowane przez rodzinę naszego głównego antagonisty strefy. W obrębie każdej z nich wykonujemy różne aktywności (odbijanie posterunków czy zakładników), które zwiększają punkty ,,tworzenia ruchu oporu”. Z każdym działaniem jesteśmy o krok bliżej dostania się do Joseph’a Seed’a. 

Bardzo miłym urozmaiceniem jest możliwość dołączenia do naszej drużyny różnych kompanów (nawet zwierząt!), którzy w zależności od profesji, mogą wywołać zamieszanie na polu bitwy, wystrzeliwując rakiety lub pomagając nam w cichej eliminacji przeciwnika przy pomocy łuku. Zdecydowanie jedno z lepszych rozwiązań!

Do klasycznego polowania na zwierzęta od tej pory będziemy mogli użyć – oprócz łuku czy karabinu – również wędki. Łowienie ryb nie jest może aktywnością, przy której spędzicie większość czasu podczas rozgrywki, jednak złowienie łososia, którego później możemy dać niedźwiedziowi, aby ten przyjaźnie na nas spojrzał, jest bardzo satysfakcjonujące. 

Również zwierzęta nabrały dużo pokory w stosunku do gracza, ponieważ nie atakują kiedy tylko przebiegniemy koło nich, a gdy już zostaną trafione – w większości przypadków podkulają ogony i uciekają.

Na duża pochwałę zasługuje strzelanie z broni palnej. Tym razem naprawdę możemy poczuć jej moc i zobaczyć jak zachowuje się prawdziwy karabin maszynowy czy pistolet. 

Jeżeli chodzi o wygląd gry, to jest ona zdecydowanie na wysokim poziomie. Gra świateł, gdy biegniemy lasem czy przechodzimy w okolicach wody oraz świetne wykorzystanie cieni, daje bardzo przyjemny w odbiorze efekt. Zwiedzanie nigdy nie było tak przyjemne dla oka. 

Również sama muzyka zasługuje na słowo uznania, ponieważ bardzo często potęguje ona nasze odczucia, płynące z poznawania Montany. Nic nie daje takiej radości, jak strzelanie do ,,tych złych” przy kawałku agresywnej muzyki. 

Dialogi w FC5 w większości są po prostu dobre. Często, wykonując jakąś misję, jesteśmy raczeni dużą ilością żartów traktujących o fanatykach religijnych czy ustroju amerykańskim. Jednak są i takie momenty, które potrafią wzbudzić w graczu oburzenie lub nawet nienawiść. 

Koniec końców

Far Cry 5 jest grą, która nie porwie za serce swoją historią (nie pobiła FC3), ale na pewno ma bardzo dużo świetnych momentów, dla których warto sięgnąć po ten tytuł. Posiada on wiele wad, ale są one widoczne w całej serii i nie uniemożliwiają dobrej zabawy, a jedynie czasem irytują (na złoty medal w tej kategorii zasługuje sztuczna inteligencja). Jednak ogrom świata, ilość misji i wyzwań oraz fun, płynący z samego ,,biegania i strzelania”,  tworzą z tej gry kawał mocnej pozycji

Jeżeli szukacie solidnego FPS’a, który oferuje dużo eksploracji, możliwości zabawy (latanie, pływanie, polowanie), dobrą i niezobowiązującą fabułę z ciekawymi postaciami oraz, na dodatek, ładnie wyglądającą, to Far Cry 5 jest zdecydowanie dla Ciebie.

Jeżeli chodzi o ocenę… myślę, że w skali od 0-10, z czystym sumieniem, mogę dać tej pozycji mocne 7

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Gry od małego są częścią jego życia. Na początku towarzyszyły mu na PC, głównie pod postacią Warcrafta III oraz Call of Duty. Następnie pojawiło się pierwsze i drugie PlayStation - wtedy ogrywał te najbardziej popularne pozycje (co nie znaczy, że wszystkie!). Aż wreszcie w jego gimnazjalne łapy wpadło PS3 i zauroczenie przerodziło się w miłość - nie tylko do konsoli Sony *wink*, ale również do całej branży! Obecnie: studiuje i w wolnym czasie (oczywiście) gra oraz tworzy materiały tutaj czy na YouTube'a.